Komplet bielizny dla kobiet w Afryce. Sekretna misja księdza Jana, a warunki i zasady życia Wysoko Rozwiniętych Istot

– Żeby każda kobieta w Polsce podarowała jeden komplet bielizny kobiecie w Afryce. To jest nasze marzenie – takie założenie ma akcja „Sekretna misja kobiet” zorganizowana przez księdza Jana Bryta ze Szczyrku. Z ambony kościoła ewangelickiego można usłyszeć apel o przynoszenie… biustonoszy i majtek.

http://kobieta.onet.pl/komplet-bielizny-dla-kobiet-w-afryce-sekretna-misja-ksiedza-jana/edw1ez

Księdzu Janowi wydaje się że ubranie afrykańskich kobiet w biustonosze i majtki uczyni je bardziej szczęśliwymi, szczególnie że zaczną je nosić w upałach tropikalnych.
Zupełnie inny sposób ubierania jest przedstawiony w rozmowach z Bogiem , w przypadku opisu życia wysoko rozwiniętych istot z innych układów gwiezdnych.

No, dobrze. Czy opowiesz mi jeszcze na koniec coś o istotach z innych światów? Jak się
ubierają? Jak się porozumiewają? Nie mów, że to tylko próżna ciekawość. Dowiodłem chyba, że możemy z tego wyciągnąć nauki.

Zgoda. Zatem do rzeczy.
W wysoko rozwiniętych kulturach nie widzi się potrzeby odziewania ciała, chyba że konieczna jest jakaś warstwa chroniąca przed czynnikami czy warunkami, na które nie maja wpływu. Robią to także dla zaznaczenia “rangi” czy “wyróżnienia”, o ile to potrzebne.Istoty te nie rozumiałyby sensu okrywania całego ciała, jeśli nie jest to konieczne – obce by im były na pewno pojęcia “wstydu” czy “skromności” – i nigdy nie wpadłyby na to, że można się “stroić”, czynić
w ten sposób “ładniejszym”. Dla WRI nie ma nic piękniejszego od nagiego ciała, niepojęte by wiec było dla nich to, że można by coś na nie założyć, aby uczynić je bardziej ponętnym. Równie niezrozumiałe byłoby dla nich mieszkanie
– spędzanie większości czasu – w pudełkach… zwanych przez was “domami”. WRI żyją w
naturalnym środowisku i przesiadywałyby “w czterech ścianach” tylko wtedy, gdyby otoczenie stało się “niegościnne”
– lecz do tego dochodzi rzadko, gdyż zaawansowane cywilizacje potrafią kontrolować swoje środowisko i dbać o nie.
Rozumieją też, że stanowią z nim Jedno, że łączy je nie tylko wspólna przestrzeń, ale są też wzajemnie od siebie zależne. Nie mieściłoby im się w głowie, że możecie niszczyć coś, co was żywi. Doszłyby wiec do wniosku, że wy nie rozumiecie życiodajnej roli środowiska, w związku z tym wasz zmysł obserwacji jest przytępiony.
Jeśli chodzi o porozumiewanie się, WRI posługuję się przede wszystkim mowa uczuć. Zdają sobie sprawę ze swoich uczuć oraz uczuć innych. Nigdy nie próbuję ich ukrywać. Uznałyby za szkodliwe, dlatego pozbawione sensu, ukrywanie uczuć, a potem skarżenie się na brak zrozumienia dla swych uczuć ze strony innych. Uczucia są mowa duszy i WRI doskonale to wiedza. W ich społeczeństwie celem porozumiewania się jest poznanie prawdy o sobie nawzajem. Stad niepojęte byłoby dla nich ludzkie pojecie “kłamstwa”. Postawienie na swoim przez mówienie nieprawdy byłoby dla WRI zwycięstwem tak pustym, że właściwie niczym nie różniącym się od dotkliwej porażki. WRI nie mówię “prawdy”, one są prawdą. Cały swój byt czerpią z tego, “jak jest” i “co się sprawdza”. Dawno się nauczyły – jeszcze w niepamiętnych czasach, kiedy do porozumiewania się służyły im gardłowe dźwięki – że nieprawda się nie sprawdza. Wy jeszcze do tego nie doszliście. Na waszej planecie wciąż mnóstwo rzeczy się zataja. Panuje pogląd, że to, co zachowujecie dla siebie, a nie to, co przekazujecie innym, stanowi istotę życia. Przyjęliście wiec powszechnie kodeks
tajności, istny tajny szyfr, jako regułę postępowania. Nie dotyczy to wszystkich z was. Taki kodeks nie obowiązywał, na przykład, w waszych dawnych cywilizacjach, i nie obowiązuje u dzisiejszych ludów prymitywnych. Również w waszym społeczeństwie jednostki buntują się przeciwko takim konwencjom. Lecz reguła tajności kieruje się rząd, przyjęta jest też w biznesie i znajduje odzwierciedlenia również w wielu związkach. Kłamanie – w sprawach błahych i ważkich – tak się przyjęło, że nawet
okłamujecie sami siebie na temat kłamania. I tak otoczka tajemnicy spowiła wasz kodeks tajności. Tak jak w przypadku nowych szat cesarza, każdy o tym wie, lecz nikt o tym nie mówi – w ten sposób oszukujecie samych siebie.

Podkreślałeś to wcześniej.

Powtarzam raz po raz najważniejsze punkty, które musicie sobie “przyswoić”, jeśli naprawdę tak pragniecie zmiany, jak mówicie.
Powiem wiec raz jeszcze: Różnica miedzy społeczeństwem ludzkim a społeczeństwem istot
wysoko rozwiniętych polega na tym, że WRI są:
1. spostrzegawcze,
2. prawdomówne.
Widzą “co się. sprawdza”, i mówią, “jak jest”. Zastosowanie tego w praktyce niesłychanie poprawiłoby jakość życia na waszej planecie.Nie jest to kwestia moralności. W społeczeństwie WRI nie ma “moralnych nakazów”, takie pojecie
byłoby dla nich równie zagadkowe co kłamstwo. Wszystko sprowadza się do tego, co działa, co przynosi korzyść.

WRI nie znają nakazów moralnych?

Nie w waszym tego słowa rozumieniu. Narzucanie komuś wartości, w oparciu o które ma żyć, jest nie do pogodzenia z wyznawanym przez nich poglądem, w myśl którego każdy sam potrafi najlepiej osadzić, jakie zachowanie jest dla niego odpowiednie.
Dyskusja zawsze toczy się wokół tego, co się sprawdza w ich społeczeństwie – co działa i przynosi korzyść wszystkim – a nie wokół tego, co jest “słuszne”, a co nie.

Ale czy to nie to samo? Myśmy po prostu nazwali to, co się sprawdza, “słusznym”, a to, co się nie sprawdza dla nas – “złym”.

Wyście dołączyli do tego pojęcia wstydu i winy – pojęcia całkowicie obce WRI – i mnóstwo rzeczy uznaliście za “złe”, nie dlatego, że “się nie sprawdzają”, lecz ponieważ w waszym mniemaniu są “niewłaściwe” czy Bóg ich nie “pochwala”. Wasze wymyślne konstrukcje stworzone wokół tego nie mają nic wspólnego z tym, “jak jest”.
Okazywanie uczuć, na przykład, jest uznawane przez cześć społeczeństwa za rzecz “naganną”. WRI nigdy by nie doszły do takiego wniosku, albowiem jasna świadomość uczuć ułatwia życie w każdej społeczności. Dlatego nigdy by ich ukrywania nie uznały za rzecz “wskazaną, ze społecznego punktu widzenia”. Zresztą nie byłoby. to wcale możliwe, ponieważ WRI odbierają wibracje wysyłane przez inne istoty, które ujawniają ich uczucia. Podobnie jak wy nieraz wyczuwacie “atmosferę” po wejściu do pokoju,
WRI potrafią odczytywać myśli i przeżycia innych WRI. Właściwe wypowiedzi – słowa – należą do rzadkości. Wszelkie istoty wysoko rozwinięte posługują się “telepatią”. W rzeczy samej, zakres, w jakim używa się słów do przekazywania uczuć, pragnień czy
informacji, świadczy o rozwoju gatunku. I uprzedzając twoje pytanie, tak, ludzie mogą -niektórzy już to uczynili – wykształcić w sobie taką samą zdolność. Tysiące lat temu była ona powszechna na waszej planecie. Jednak od tego czasu ponownie zniżyliście się do wydawania dźwięków w celu porozumiewania się. Lecz wielu z was powraca do czystszej formy komunikacji, zgrabniejszej i dokładniejszej. Dotyczy to zwłaszcza osób, które się kochają, co stanowi potwierdzenie doniosłej prawdy: Więź sprzyja komunikowaniu. Tam gdzie panuje głęboka miłość, słowa stają się zbyteczne. I odwrotnie, im więcej słów musicie użyć, tym mniej się o siebie troszczycie, bowiem wieź sprzyja komunikowaniu. Ostatecznie, rzeczywista komunikacja dotyczy prawdy. A jedyną rzeczywistą prawdą jest, w ostatecznym wymiarze, miłość. Toteż tam gdzie obecna jest miłość, występuje komunikacja. A kiedy komunikowanie staje się trudne, to znak, że brakuje miłości.

Pięknie powiedziane. Można by rzecz, pięknie zakomunikowane.
Dziękuje. Podsumowując wiec rozważania o modelu życia wysoko rozwiniętych kultur:
WRI żyją w małych skupiskach, celowo zakładanych społecznościach. Skupiska te nie tworzą miast czy państw, lecz współpracują z innymi skupiskami na zasadach partnerskich. Nie ma rządu w takiej postaci, jak wy to rozumiecie, ani żadnych praw. Istnieją rady, zwykle składające się ze starszych. Panują “wzajemne porozumienia”, bo tak najlepiej można to oddać w waszym jeżyku, oparte na trzech zasadach: Świadomości, Uczciwości i Odpowiedzialności. WR1 dawno temu opowiedziały się za takim właśnie stylem życia. Wyboru takiego dokonały nie w oparciu o nakazy moralne czy duchowe objawienia innych istot czy kultur, lecz w oparciu o prosta obserwacje, jak jest i co się sprawdza. I naprawdę nie ma wśród nich konfliktów, wojen?
Nie, głównie dlatego, że WRI dzieli się wszystkim, co ma, i sama z siebie oddałaby to, co inny chciałby odebrać jej przemocą. Postępuje tak, ponieważ ma świadomość, że wszystko i tak należy do wszystkich, a jeśli zechce, zawsze może stworzyć więcej tego, co oddała. WRI nie wiedzą, co to “własność” czy “strata”, gdyż rozumieją, że tylko przejściowo są istotami fizycznymi. Zdają też sobie sprawę, że wszelkie byty pochodzą z tego samego źródła, tak wiec Wszyscy stanowi Jedno.

Wiem, że omawialiśmy to już… ale nawet gdyby ktoś zagrażał życiu WRI, nie doszłoby do konfliktu?

Nie. WRI porzuciłaby swoje ciało, dosłownie, zostawiłaby je. Potem mogłaby przyjąć inne, w pełni ukształtowane albo jako nowo narodzone dziecko miłujących się istot.
To drugie rozwiązanie jest wybierane dużo częściej, ponieważ w społeczeństwie WRI nikogo nie szanuje się tak jak nowo narodzonego jej członka, ma się przeto niezrównane możliwości rozwoju. WRI nie lękają się “śmierci”, gdyż wiedzą, że żyją zawsze, kwestia tylko w jakiej postaci. WRI mogą żyć w ciele nieskończenie długo, ponieważ umieją dbać o nie oraz o środowisko. Jeśli z jakiejś fizycznej przyczyny ciało utraci swą sprawność, WRI z radością oddaje swa materie na powrót do Wszystkiego, do ponownego “użytku”.

Cofnijmy się kawałek. Powiedziałeś, że nie ma praw jako takich. Ale jeśli ktoś złamie którąś z trzech zasad? Co wtedy? Łubudu?

Nie. Żadne “łubudu”. Nie ma “rozprawy” ani “kary”, tylko obserwacja, “jak jest” i “co się sprawdza”. Skrupulatnie wyjaśnia się, że to, “jak jest” – postępek istoty – kłóci się z tym, “co się sprawdza”, a jeśli coś się nie sprawdza dla zbiorowości, ostatecznie nie sprawdza się również dla jednostki, gdyż zbiorowość tożsama jest z jednostka a jednostka ze zbiorowością. Wszystkie WRI pojmują to wcześnie, w swych młodych latach, dlatego niezwykle rzadko się zdarza, aby dorosła WRI działała
tak, że powstały stan rzeczy odbiegałby od tego, co się sprawdza.

Ale gdy do tego dochodzi?

WRI wtedy naprawia swój błąd. W myśl trzech zasad, najpierw uświadamia się jej wszystkie konsekwencje wynikłe z tego, co pomyślała, powiedziała czy zrobiła. Następnie umożliwia się jej ocenę swego udziału w wywołaniu tychże skutków. Na koniec, daje jej się sposobność przyjęcia za nie odpowiedzialności i zastosowania odpowiednich środków naprawczych czy uzdrawiających.

A jeśli odmówi?

WRI nigdy by nie odmówiła zrobienia tego, to nie do pomyślenia. Nie byłaby wtedy istota wysoko rozwinięta. To, co mówisz, dotyczy istot rozumnych zupełnie innego rzędu.

Gdzie WRI uczą się tego wszystkiego? W szkole?

Nie ma “szkolnictwa” jako takiego, tylko proces edukacyjny, w ramach którego przypomina się młodym, “jak jest” i “co się sprawdza”. Potomstwo wychowywane jest przez starszyznę, nie przez rodziców, ale rodzice mogą uczestniczyć w tym procesie, jeśli chcą. W “okresie nauki” – co odpowiada waszemu pojęciu “szkoły” – młodzi sami ustalają “program”, wybierają te umiejętności, które chcą rozwinąć, nikt nie narzuca im “z góry”, czego mają się nauczyć.Mają wiec silna motywacje i nabywają umiejętności życiowe łatwo i ochoczo. Trzech zasad nie “wbija” im się do głów, młodzi przyswajają je sobie niemal na zasadzie osmozy,czerpiąc wzór z dorosłych.W przeciwieństwie do waszego społeczeństwa, gdzie dorośli postępują zupełnie inaczej, niż tego oczekują od swych dzieci, wysoko rozwinięte kultury rozumieją, że dzieci podpatrują i naśladują dorosłych. Nigdy nie przyszłoby im do głowy, aby sadzać swoje dzieci przed urządzeniem pokazującym zachowania, których ich dzieci maja się, zgodnie z wola rodziców, wystrzegać.Decyzja taka byłaby dla WRI niezrozumiała, podobnie jak niemożność dostrzeżenia związku miedzy tym faktem a nagłym wystąpieniem u dziecka zaburzeń w zachowaniu. Raz jeszcze powtórzę, że różnica miedzy wami a wysoko rozwinięta kultura sprowadza się do jednej prostej rzeczy – rzetelnej obserwacji. WRI przyjmują do wiadomości wszystko, co dostrzegają. Ludzie często zaprzeczają świadectwu
swoich własnych oczu. Widza, jaki zgubny wpływ wywiera telewizja na dzieci, i przymykają na to oczy. Widza przemoc i “przegrywanie” przedstawiane jako “rozrywka” i udają, że nie ma w tym sprzeczności. Zauważają, że tytoń szkodzi zdrowiu, i ignorują to. Ojciec nadużywa alkoholu i znęca się nad rodziną, a cała rodzina wypiera się tego i nikt nie puszcza pary z ust. Od tysięcy lat religie bez powodzenia usiłują zmienić postępowanie mas i tego też nikt nie chce dostrzec. Widać jasno, że rząd bardziej ciemięży niż wspiera, a mimo to patrzy się na to przez palce. Służba zdrowia bardziej zajmuje się. choroba niż zdrowiem, dziewięć razy więcej wydając na leczenie chorób niż im zapobieganie, i nikt nie chce przyznać, że to chęć zysku uniemożliwia dokonanie istotnego postępu w promowaniu zdrowego życia i odżywiania.
Nie ma wątpliwości, że zjadanie mięsa zarzynanych zwierząt, wcześniej faszerowanych związkami chemicznymi, nie służy zdrowiu, lecz tego też ludzie nie przyjmują do wiadomości.

Co więcej, wytaczają procesy o zniesławienie dziennikarzom, którzy mają odwagę poruszyć ten temat. Wiesz, jest wspaniała książka poświęcona kwestii żywienia, niezwykle mądra i wnikliwa.

Nosi tytuł Diet for a New America (Dieta na miarę Nowej Ameryki), a napisał ją John Robbins. Ludzie przeczytają tę książkę i uparcie będą odmawiać jej sensu. I w tym sęk. Mnóstwo ludzi wypiera ze świadomości nie tylko niewygodne obserwacje poczynione przez innych, ale równie swojewłasne. Zaprzeczają swym własnym uczuciom, a w rezultacie swojej prawdzie.
Wysoko rozwinięte istoty – a niektórzy z was już się nimi stają – niczemu nie zaprzeczają.Zauważają, “jak jest”. Jasno widza, “co się sprawdza”. Z pomocą tych prostych narzędzi życie staje się proste.Szanuje się “Proces”.

Na czym polega “Proces”?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, muszę powtórzyć to, co wielokrotnie podkreślałem w tym dialogu.Wszystko zależy od tego, kim we własnym mniemaniu jesteś i co starasz się osiągnąć.Jeśli obrałeś sobie za cel życie w pokoju, radości i miłości, to przemoc się nie sprawdza. To już zostało unaocznione. Jeśli obrałeś sobie za cel życie długie i w dobrym zdrowiu, spożywanie mięsa, palenie substancji rakotwórczych i wlewanie w siebie mącących w głowie i przytępiających zmysły płynów się nie sprawdza. To już zostało unaocznione. Jeśli obrałeś sobie za cel wychowanie potomstwa wolnego od wszelkiej gwałtowności, sadzanie go przed obrazami tejże gwałtowności się nie sprawdza. To już zostało unaocznione. Jeśli obrałeś sobie za cel troszczyć się o Ziemię i mądrze gospodarować jej zasobami, postępowanie, jak gdyby jej bogactwa były niewyczerpane, się nie sprawdza. To już zostało unaocznione. Jeśli twoim celem jest odkryć i pielęgnować wieź z miłującym Bogiem, aby religia mogła wpływać na bieg ludzkich spraw, wówczas głoszenie boga karzącego i mściwego się nie sprawdza. To
również zostało unaocznione. O wszystkim przesądza motyw. Cele determinują wyniki. Życie bierze się z twoich wobec niego intencji. Twoje prawdziwe intencje dochodzą do głosu w twym działaniu, a twoje działanie wynika z twych prawdziwych intencji. To krąg, jak wszystko w życiu (i samo życie).
WRI dostrzegają krąg. Ludzie nie.
WRI reagują na to, jak jest. Ludzie przymykają na to oczy.
WRI mówią prawdę, zawsze. Ludzie zbyt często okłamują sami siebie i innych.
WRI mówią jedno i robią, jak mówią. Ludzie mówią jedno a robią drugie.
W głębi serca wiecie, że coś jest nie w porządku – że zamierzaliście “dostać się do Seattle”, a tymczasem wylądowaliście w “San /osę”. Zauważacie różnorakie sprzeczności w swoim postępowaniu i naprawdę dojrzeliście do tego, aby się ich wyzbyć. Widzicie jasno, jak jest i co się sprawdza, i nie uśmiecha się wam dłużej zachowywać rozdźwięk miedzy jednym i drugim. Twoja rasa się budzi. Bliski jest czas waszego spełnienia.
To, czego się tu dowiedzieliście, wcale nie musi wpędzać was w przygnębienie, albowiem
położono już podwaliny pod nowe doświadczenie, wspanialsza rzeczywistość. Do tej pory trwały zaledwie przygotowania. Teraz pora już, abyście przekroczyli próg.
Ten dialog zwłaszcza miał za zadanie otworzyć wam szeroko drzwi. Najpierw na nie wskazać. Widzicie? Tam są! Albowiem światło prawdy zawsze będzie pokazywać drogę. A to właśnie, światło prawdy, tutaj otrzymaliście. Przyjmijcie te prawdę i żyjcie nią. Nie traćcie jej, lecz dzielcie się nią. Nie urońcie jej i miłujcie ja po wsze czasy.

źródło : https://nnka.wordpress.com/2015/05/29/komplet-bielizny-dla-kobiet-w-afryce-sekretna-misja-ksiedza-jana-a-warunki-i-zasady-zycia-wysoko-rozwinietych-istot/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s