EWANGELIA POKOJU JEZUSA CHRYSTUSA cz I b

A tak kochajcie swoich prawdziwych braci, jak kochają ich wasz Niebiański Ojciec i wasza Ziemska Matka. A wtedy wasz Niebiański Ojciec da wam swoją świętą duszę, a wasza Ziemska Matka da wam swoje święte ciało. A wtedy Synowie Człowieczy jako prawdziwi bracia dadzą miłość jeden drugiemu, miłość którą otrzymali od swojego Niebiańskiego Ojca i od swojej Ziemskiej Matki., a wszyscy oni dodawać będą otuchy jeden drugiemu. A wtedy zniknie z ziemi całe zło i cały smutek, i będzie na ziemi miłość i radość. A wtedy Ziemia będzie jak niebiosa, i przyjdzie królestwo Boga. A wtedy Synowie Człowieczy podzielą swoje boskie dziedzictwo, królestwo Boga. Gdyż Synowie Człowieczy żyją w Niebiańskim Ojcu i w Ziemskiej Matce, a Niebiański Ojciec i Ziemska Matka żyją w nich. A wtedy z królestwem Boga przyjdzie koniec czasów. Gdyż miłość Niebiańskiego Ojca daje wszystkim wieczne życie w królestwie Boga. Gdyż Miłość jest wieczna. Miłość jest silniejsza niż śmierć.
Chociaż mówię językami ludzi i aniołów, ale nie mam miłości, jestem dźwięczącym mosiądzem lub brzęczącym cymbałem. Chociaż przepowiadam to co ma nadejść, i znam wszystkie tajemnice, i całą mądrość, i choć wiarę silną mam jak burza która unosi góry z ich siedlisk, ale nie mam miłości, jestem niczym. I choć oddałem wszystkie moje dobra aby nakarmić biednych, i dałem cały mój ogień który otrzymałem od mojego Ojca, ale nie mam miłości, w żaden sposób nie zyskałem. Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobra. Miłość nie jest zazdrosna, nie czyni złego, nie zna dumy; nie jest grubiańska, ani samolubna; powolna jest do gniewu, nie wypatruje nieuczciwości; nie raduje się w niesprawiedliwości, lecz rozkoszuje sprawiedliwością. Miłość zwycięża wszystko, miłość wierzy we wszystko, miłość we wszystkim pokłada nadzieję, miłość wszystko znosi; nigdy się nie wyczerpuje; ale co do języków, zamilkną, a co do wiedzy, rozwieje się. Gdyż mamy prawdę po części i błąd po części, ale kiedy nadejdzie pełnia doskonałości, to co częściowe zostanie odrzucone. Gdy człowiek był dzieckiem, mówił jak dziecko, rozumiał jak dziecko, myślał jak dziecko; ale gdy staje się mężczyzną, odkłada na bok dziecięce sprawy. Gdyż teraz widzimy przez szkło i przez niejasne opowieści. Teraz wiemy w części, ale gdy staniemy przed obliczem Boga, nie będziemy wiedzieć częściowo, ale tak jak nas poucza. A teraz pozostają te trzy: wiara i nadzieja i miłość, ale największą z tych jest miłość.
A teraz mówię do was w żywym języku żyjącego Boga, przez świętą duszę naszego Niebiańskiego Ojca. Nie ma jeszcze nikogo spośród was kto mógłby zrozumieć wszystko to co mówię. Ten kto tłumaczy wam księgi mówi do was martwym językiem martwych ludzi, poprzez swoje schorowane i śmiertelne ciało. Jego, zatem, wszyscy ludzie mogą zrozumieć, gdyż wszyscy ludzie są schorowani i wszyscy są w śmierci. Nikt nie widzi światła życia. Ślepy człowiek prowadzi ślepego na ciemnej ścieżce grzechów, chorób i cierpień; a na końcu wszyscy wpadną w studnię śmierci.
Ojciec wysyła mnie do was, abym sprawił żeby światło życia błyszczało przed waszymi oczami. Światło oświetla siebie i ciemność, ale ciemność zna tylko siebie i nie zna światła. Wciąż mam wam wiele rzeczy do powiedzenia, ale nie możecie jeszcze ich unieść. Gdyż wasze oczy przywykłe są do ciemności, i pełny blask Niebiańskiego Ojca mógłby was oślepić. Zatem, nie możecie jeszcze zrozumieć tego co mówię wam o Niebiańskim Ojcu który wysłał mnie do was. Przestrzegajcie zatem, najpierw, tylko praw waszej Ziemskiej Matki, o których wam powiedziałem. A gdy jej anioły oczyszczą i odnowią wasze ciała i wzmocnią wasze oczy, zdolni będziecie znieść blask naszego Niebiańskiego Ojca. Jeżeli możecie patrzeć w jasność słońca w południe nie mrużąc oczu, możecie wtedy spojrzeć na oślepiający blask waszego Niebiańskiego Ojca, który jest tysiące razy jaśniejszy niż jasność tysięcy słońc. Ale jak możecie spojrzeć na oślepiający blask waszego Niebiańskiego Ojca, gdy nie możecie znieść nawet blasku płomiennego słońca? Wierzcie mi, to słońce jest jak płomyk świeczki przed słońcem prawdy Niebiańskiego Ojca. Miejcie tylko wiarę zatem, i nadzieję, i miłość. Mówię wam prawdziwie, nie chciejcie waszej nagrody. Jeśli wierzycie w moje słowa, wierzycie w tego kto mnie wysłał, który jest panem wszystkiego, i dla którego wszystkie rzeczy są możliwe. Gdyż co jest niemożliwe dla ludzi, wszystkie te rzeczy są możliwe dla Boga. Jeśli wierzycie w anioły Ziemskiej Matki i przestrzegacie jej praw, wasza wiara powstrzyma  was i nigdy nie zobaczycie choroby. Miejcie również nadzieję w miłości waszego Niebiańskiego Ojca, gdyż ten, kto mu wierzy nigdy nie będzie oszukany, ani nie zobaczy śmierci.
Kochajcie jeden drugiego, gdyż Bóg jest miłością, i tak jego anioły rozpoznają, że kroczycie jego ścieżkami. A wtedy wszystkie anioły przyjdą przed wasze oblicze i będą wam służyć. A Szatan z wszystkimi grzechami, chorobami i nieczystościami ucieknie z waszego ciała. Idźcie, unikajcie waszych grzechów; okażcie swoją skruchę; ochrzcie się; tak abyście mogli narodzić się ponownie i więcej nie grzeszyć.

Wtedy Jezus wstał. Ale wszyscy inni pozostali siedząc, gdyż każdy człowiek czuł moc jego słów. A wtedy księżyc w pełni pojawił się pomiędzy poszarpanymi chmurami i opromieniał Jezusa swoją jasnością. A iskry leciały w górę z jego włosów, a on stał wśród nich w blasku pełnego księżyca, jak gdyby unosił się w powietrzu. I żaden człowiek nie poruszył się, ani nie słychać było żadnego głosu. I nikt nie wiedział jak dużo czasu minęło, gdyż czas stanął w miejscu.
Wtedy Jezus wyciągnął do nich swoje ręce i powiedział:  Pokój niech będzie z wami. I tak odszedł, jak oddech wiatru kołysze zieleń drzew.
A przez długą chwilę jeszcze zgromadzeni siedzieli cicho a potem budzili się w ciszy, jeden po drugim, jakby z długiego snu. Ale nikt nie odchodził, jako że słowa tego który odszedł ciągle brzmiały w ich uszach. I siedzieli tak, jak gdyby słuchali jakiejś cudownej muzyki.
Ale w końcu jeden, trochę odważniejszy powiedział: Jak dobrze być tutaj. Inny: Żeby tak ta noc trwała wiecznie. A inni: Żeby tak on mógł być z nami zawsze. Prawdziwie jest on wysłańcem Boga, gdyż zasiał nadzieję w naszych sercach. I żaden człowiek nie chciał pójść do domu, mówiąc: Nie idę do domu, gdzie wszystko jest ciemne i pozbawione radości. Dlaczego mielibyśmy iść do domu gdzie nikt nas nie kocha?
A mówili w ten sposób, gdyż byli niemal wszyscy biedni, chromi, ślepi, kalecy, żebracy, bezdomni, pogardzani w swej nędzy, którzy byli utrzymywani z litości tylko w domach, gdzie znajdowali schronienie na kilka dni. Nawet niektórzy, którzy mieli i dom i rodzinę, powiedzieli: My też zostaniemy z wami. Gdyż każdy człowiek czuł, że słowa tego który odszedł złączyły zgromadzonych niewidzialnymi nićmi. A wszyscy czuli, że urodzili się na nowo. Widzieli przed sobą błyszczący świat, nawet kiedy księżyc chował się w chmurach. A w sercach wszystkich zakwitły cudowne kwiaty cudownego piękna, kwiaty radości.
A kiedy jasne promienie słońca pojawiły się nad widnokręgiem, wszyscy czuli że było to słońce nadchodzącego królestwa Boga. I z radosnymi obliczami poszli przed siebie spotkać anioły Boga.
A wielu nieczystych i chorych zastosowało się do słów Jezusa i podążyło do brzegów szemrzących strumieni. Zdjęli oni swoje buty i swoje ubiory, pościli i oddali swe ciała aniołom powietrza, wody i słonecznego blasku. A anioły Ziemskiej Matki objęły ich, biorąc w posiadanie ich ciała tak wewnątrz jak i na zewnątrz. I wszyscy z nich zobaczyli wszelkie zło, grzechy i nieczystości, uciekające przed nimi w popłochu.
A oddech niektórych stał się tak śmierdzący jak ten, który wydobywa się wprost z wnętrzności, a niektórzy mieli ślinotok, a śmierdzące złem i nieczyste wymioty wypłynęły z ich wnętrza. Wszystkie te nieczystości wypływały ich ustami. U niektórych nosem, u innych oczyma i uszami. A wielu miało wstrętny i obrzydliwy pot wychodzący na całym ciele, na całej skórze. A na członkach wielu wyszły gorące pęcherze, z których wypłynęły nieczystości o złym zapachu, a mocz popłynął obficie z ich ciała; a u wielu ich mocz był cały jakby zaschnięty i stał się gęsty jak miód pszczeli; ten u innych był niemal czerwony albo czarny, a tak twardy niemal jak piasek rzek. A wielu wydawało śmierdzące pierdnięcia ze swych wnętrzności, jak oddech diabłów. A ich smród stał się tak wielki, że nikt nie mógł go znieść.
A kiedy ochrzcili się, anioł wody wniknął w ich ciała, a wypłynęły z nich wszelkie obrzydliwości i nieczystości ich przeszłych grzechów, i jak górski wodospad wytrysnęło z ich ciał mnóstwo twardych i miękkich obrzydliwości. A ziemia po której płynęły ich wody była zatruta, i tak wielki stał się smród, że nikt nie mógł tam pozostać. A diabły opuściły ich wnętrzności w postaci mnóstwa robaków które wiły się w szlamie własnych wewnętrznych nieczystości. A wiły się w bezsilnej wściekłości, po tym jak anioł wody wyrzucił je z wnętrzności Synów Człowieczych. A potem zstąpiła na nie moc anioła słonecznego blasku i zginęły tam wijąc się rozpaczliwie, deptane pod stopami anioła słonecznego blasku. A wszyscy drżeli w przerażeniu gdy patrzyli na wszystkie te obrzydliwości Szatana, od których wybawiły ich anioły. I złożyli podziękowania Bogu który wysłał swoje anioły dla ich wybawienia.
A byli tacy którymi miotały wielkie bóle, które nie odchodziły od nich; a nie wiedząc co powinni zrobić, zdecydowali się wysłać kilku z nich do Jezusa, gdyż ogromnie pragnęli, aby mógł być z nimi.
A gdy dwóch z nich odeszło w jego poszukiwaniu, zobaczyli samego Jezusa zbliżającego się wzdłuż brzegu rzeki. A ich serca wypełniły się nadzieją i radością gdy usłyszeli jego pozdrowienie: Pokój niech będzie z wami. A wiele było pytań które pragnęli mu zadać, ale ku ich zdumieniu nie potrafili zacząć, gdyż nic nie przychodziło im do głowy. Wtedy Jezus powiedział do nich:  Przychodzę, ponieważ mnie potrzebujecie. A jeden wykrzyknął:  Mistrzu, rzeczywiście ciebie potrzebujemy, przybądź i uwolnij nas od naszych bólów.
A Jezus przemówił do nich w przypowieściach: Jesteście jak syn marnotrawny, który przez wiele lat jadł i pił, a dni jego przemijały burzliwie i rozwięźle z jego przyjaciółmi. A każdego tygodnia bez wiedzy swego ojca zaciągał nowe długi i trwonił wszystko w kilka dni. A pożyczkodawcy zawsze pożyczali mu, ponieważ ojciec jego posiadał wielkie bogactwa i zawsze cierpliwie płacił długi swego syna. A na marne pouczał swego syna spokojnymi słowami, gdyż ten nigdy nie słuchał pouczeń swego ojca, który na próżno zaklinał go, aby zaprzestał swych rozrzutności, które nie miały końca, i aby szedł na jego pola aby nadzorować pracę jego sług. A syn zawsze obiecywał mu wszystko jeśli zapłaciłby jego stare długi, ale następnego dnia zaczynał od nowa. A przez więcej niż siedem lat syn kontynuował swoje burzliwe życie. Ale, w końcu, jego ojciec stracił cierpliwość i nie płacił więcej pożyczkodawcom długów swego syna. – ‘Jeżeli ciągle będę płacił’, powiedział, ‘nie będzie końca grzechom mego syna’. Wtedy pożyczkodawcy, którzy zostali zwiedzeni, w swoim gniewie wzięli syna jako niewolnika, aby mógł przez codzienny trud odpłacić im pieniądze które pożyczył. A wtedy ustało obżarstwo i opilstwo i codzienne wybryki. Od rana do nocy potem swego oblicza zraszał pola, a wszystkie jego członki bolały nieprzyzwyczajone do pracy. A żył na suchym chlebie i nie miał nic prócz swych łez czym mógłby go namoczyć. A po trzech dniach tak bardzo wycierpiał od gorąca i wyczerpania że powiedział do swego pana: – ‘Nie mogę więcej pracować, gdyż bolą mnie wszystkie moje członki. Jak długo będziesz mnie dręczył?’ – ‘Do dnia gdy przez pracę twoich rąk odpłacisz mi wszystkie twoje długi, a gdy minie siedem lat, będziesz wolny.’ A zrozpaczony syn odpowiedział płacząc: ‘Ale nie zniosę nawet siedmiu dni. Zlituj się nade mną, gdyż wszystkie me członki płoną i bolą.’ A zły kredytodawca wykrzyknął: – ‘Do roboty; jeżeli mogłeś przez siedem lat spędzać dnie i noce w rozwiązłości, teraz musisz pracować przez siedem lat. Nie przebaczę ci dopóki nie odpłacisz mi wszystkich twoich długów do ostatniej drahmy.’ A syn, z członkami torturowanymi bólem, powrócił rozpaczając na pola, aby kontynuować swoją pracę. Z ledwością mógł wstać, z bólu i zmęczenia, gdy siódmy dzień przyszedł – dzień Szabasu, w którym żaden człowiek nie pracuje w polu. Wtedy syn zebrał resztki swoich sił i powlókł się do domu swego ojca. A rzucił się do stóp swego ojca i powiedział: – ‘Ojcze, uwierz mi po raz ostatni i przebacz mi wszystkie moje występki przeciw tobie. Przysięgam tobie że nigdy na nowo nie będę żył hulaczo i że będę tobie posłuszny we wszystkim. Uwolnij mnie z rąk moich oprawców. Ojcze, spójrz na mnie i na moje sterane członki i nie zatwardzaj swego serca.’ Wtedy łzy napłynęły do oczu jego ojca, i wziął on swego syna w swoje ramiona, i powiedział: – ‘Radujmy się, gdyż dzisiaj wielka radość jest mi dana, ponieważ odnalazłem nareszcie mego ukochanego syna który zaginął.’ I ubrał go w jego najlepszy strój i cały dzień radowali się. A rankiem następnego dnia dał swemu synowi torbę srebra, aby mógł zapłacić swoim kredytodawcom wszystko co był im winien. A kiedy jego syn powrócił, powiedzał mu: – ‘Mój synu, czy widzisz że łatwo jest, przez hulacze życie zaciągać długi przez siedem lat, ale ich spłata jest trudna przez ciężką pracę siedmiu lat?’ – ‘Ojcze, rzeczywiście trudno jest je spłacać, nawet przez siedem dni.’ A jego ojciec pouczył go, mówiąc: – ‘Na ten jeden raz zezwolone było tobie spłacić twe siedmioletnie długi przez siedem dni zamiast siedmiu lat, reszta została ci darowana. Ale pamiętaj abyś w przyszłości nie zaciągał nowych długów. Gdyż mówię ci prawdziwie, że nikt inny oprócz twojego ojca nie daruje ci twoich długów, ponieważ jesteś jego synem. Gdyż z każdym innym musiałbyś pracować ciężko przez siedem lat, jak zapisane jest w naszych prawach.’ – ‘Mój ojcze, odtąd będę twym kochającym i posłusznym synem, i nigdy odtąd nie będę zaciągał długów, gdyż wiem, że ich spłata jest ciężka.’
I poszedł na pole swego ojca i nadzorował każdego dnia pracę sług swego ojca. A nigdy nie zmuszał ich do ciężkiej pracy, gdyż pamiętał swoją własną ciężką pracę. A lata mijały, a posiadłości jego ojca powiększały się coraz bardziej i bardziej pod jego ręką, gdyż błogosławieństwo jego ojca było nad jego pracą. I powoli dał swemu ojcu dziesięć razy tyle, ile zmarnował przez siedem lat. A gdy jego ojciec zobaczył, że jego syn dobrze używał jego sług i wszystkie jego posiadłości, powiedział mu: – ‘Mój synu, widzę że moje posiadłości są w dobrych rękach. Daję ci wszystkie moje bydło, mój dom, moją ziemię i moje skarby. Niech wszystko to będzie twoją spuścizną, kontynuuj powiększanie jej, tak abym mógł rozkoszować się tobą.’ A gdy syn otrzymał spuściznę po swym ojcu, darował długi wszystkim swoim dłużnikom którzy nie mogli mu zapłacić, gdyż nie zapomniał że jego dług również został darowany gdy nie mógł go spłacić. A Bóg błogosławił go długim życiem, wieloma dziećmi i wieloma bogactwami, gdyż łagodny był dla wszystkich swych sług i całego swojego bydła.

Wtedy Jezus odwrócił się do chorych i powiedział: Mówię do was w przypowieściach, abyście lepiej mogli zrozumieć słowo Boga. Siedem lat obżarstwa, opilstwa i hulaszczego życia są grzechami przeszłości. Złym kredytodawcą jest Szatan. Długami są choroby. Ciężką pracą są bóle. Synem marnotrawnym wy jesteście. Spłatą długów jest odrzucenie z was diabłów i chorób, i uleczenie waszego ciała. Torba srebrników otrzymana od ojca jest wyzwalającą mocą aniołów. Ojcem jest Bóg. Posiadłościami ojca są ziemia i niebiosa. Sługami ojca są anioły. Polem ojca jest ten świat, który zmieniony jest w królestwo niebieskie, jeśli Syn Człowieczy odtąd pracuje z aniołami Niebiańskiego Ojca. Gdyż mówię wam, lepiej żeby syn słuchał swego ojca i nadzorował sługi swego ojca w polu, aniżeli miałby stać się dłużnikiem złego kredytobiorcy i  trudził się i pocił w niewoli oddając wszystkie swoje długi. Podobnie, lepiej jest aby Synowie Człowieczy przestrzegali praw swego Niebiańskiego Ojca, i pracowali razem z jego aniołami nad jego królestwem, niż aby zostali dłużnikami Szatana, pana śmierci, wszystkich grzechów i wszystkich chorób, i aby musieli cierpieć bóle i pot aż zapłacą wszystkie swoje grzechy. Mówię wam prawdziwie, wielkie i liczne są wasze grzechy. Wiele lat ciągnęliście do pokus Szatana. Obżeraliście się, pijaczyli i łajdaczyli, a wasze przeszłe grzechy zwielokrotniły się. A teraz musicie je spłacić, a spłata jest trudna i ciężka. Zatem nie bądźcie niecierpliwi już trzeciego dnia, jak syn marnotrawny, ale czekajcie cierpliwie na dzień siódmy, który jest uświęcony przez Boga i wtedy idźcie z uniżonym i posłusznym sercem przed oblicze waszego Niebiańskiego Ojca, aby mógł wybaczyć wam wasze grzechy i wszystkie wasze przeszłe długi. Mówię wam prawdziwie, wasz Niebiański Ojciec kocha was bezgranicznie, gdyż również pozwala wam spłacić w siedem dni długi siedmiu lat. Ci którzy winni są grzechów i chorób siedmiu lat, ale płacą uczciwie i wytrwale do siódmego dnia, im Niebiański Ojciec wybaczy długi całych siedmiu lat.
Jeżeli grzeszę przez siedem razy siedem lat? spytał człowiek który cierpiał straszliwie. Nawet w tym przypadku Niebiański Ojciec darowuje ci wszystkie twoje długi w siedem razy siedem dni.
Szczęśliwi są ci którzy wytrwają do końca, gdy ż diabły Szatana zapisują wszystkie wasze złe uczynki w księdze, w księdze waszego ciała i waszego ducha. Mówię wam prawdziwie, nie ma jednego nawet grzesznego uczynku, który nie byłby zapisany, aż od początku świata, przed naszym Niebiańskim Ojcem. Gdyż możecie uciec przed prawami stworzonymi przez królów, ale co do praw naszego Boga, przed tymi żaden Syn Człowieczy nie może uciec. A kiedy stajecie przed obliczem Boga, diabły Szatana świadczą przeciw wam waszymi uczynkami, a Bóg widzi wasze grzechy zapisane w księdze waszego ciała i waszej duszy i zasmucony jest w swoim sercu. Ale jeżeli pożałujecie swoich grzechów, i przez post i modlitwę poszukacie aniołów Boga, wtedy każdego dnia postu i modlitwy, anioły Boga wytrą jeden rok waszych złych uczynków z księgi waszego ciała i waszego ducha. A kiedy ostatnia strona również jest wytarta i oczyszczona z wszystkich naszych grzechów, stajecie przed obliczem Boga, a Bóg raduje się w swym sercu i wybacza wszystkie wasze grzechy. Uwalnia was z uścisku Szatana i z cierpienia; zabiera was do swego domu i rozkazuje aby wszyscy jego słudzy, wszystkie jego anioły wam służyły. Daje wam długie życie i nigdy nie zobaczycie choroby. A jeśli odtąd, zamiast grzeszenia, spędzacie wasze dni na czynieniu dobrych uczynków, wtedy anioły Boga zapisują wszystkie wasze dobre uczynki w księdze waszego ciała i waszego ducha. Mówię wam prawdziwie, żaden dobry uczynek nie pozostaje niezapisanym przed Bogiem, aż od początku świata. Gdyż od waszych królów i waszych zarządców możecie na próżno oczekiwać waszej nagrody, ale wasze dobre uczynki nigdy nie chcą swojej nagrody od Boga.
A gdy staniecie przed obliczem Boga, jego anioły świadczą za wami waszymi dobrymi uczynkami. A Bóg widzi wasze dobre uczynki zapisane w waszych ciałach i waszych duszach i raduje się w swoim sercu. Błogosławi wasze ciało i waszego ducha i wszystkie wasze uczynki, i daje wam w spuściźnie swoje ziemskie i niebiańskie królestwo, abyście w nim żyli wiecznie. Szczęśliwy jest ten, kto może wejść do królestwa Boga, gdyż nigdy nie zobaczy śmierci.

A wielka cisza zapadła po tych słowach. A ci którzy stracili odwagę, nabrali nowych sił z jego słów i kontynuowali post i modlitwy. A ten, który pierwszy się odezwał, powiedział mu: Wytrwam do siódmego dnia. A ten drugi, podobnie powiedział mu: Ja również wytrwam do siedem razy siódmego dnia.
Jezus odpowiedział im: Szczęśliwi którzy wytrwają do końca, gdyż oni odziedziczą ziemię.
A wielu było tam wśród nich chorych nękanych nieznośnymi bólami, i z trudem przypełzli do stóp Jezusa. Powiedzieli: Panie, jesteśmy nękani bólem nie do zniesienia; powiedz nam co powinniśmy zrobić. I pokazali Jezusowi swoje stopy w których kości były poskręcane i zasupłane i powiedzieli: Ani anioł powietrza, ani wody, ani słonecznego blasku nie ukoiły naszych bólów, pomimo że ochrzciliśmy się, i pościmy i modlimy się, i podążamy za twymi słowami we wszystkim.
Powiadam wam prawdziwie, wasze kości będą uzdrowione. Nie traćcie odwagi, ale szukajcie leku blisko uzdrowiciela kości, anioła ziemi. Gdyż stamtąd pochodzą wasze kości, i tam też powrócą.
I wskazał swoją dłonią miejsce gdzie przepływ wody i ciepło słońca zmiękczyły ziemię na brzegu wody na gliniasty muł. Zanurzcie swoje stopy w błocie, tak by objęcia anioła ziemi mogły wyciągnąć z waszych kości wszystkie nieczystości i wszystkie choroby. A zobaczycie jak Szatan i wasze bóle uciekają z objęć anioła ziemi. A węzły waszych kości znikną, i zostaną one wyprostowane, a wszystkie wasze bóle znikną.
A chorzy zastosowali się do jego słów, gdyż wiedzieli że zostaną uzdrowieni.
A byli tam również inni chorzy którzy cierpieli wiele przez swoje bóle, jednakże wytrwali w swym poście. A ich siła była wyczerpana, i nękała ich wielka gorączka. A gdy podnieśli się ze swych łóżek by pójść do Jezusa, ich głowy zaczęły się kręcić jak gdyby potrząsał nimi gwałtowny wiatr, a ile razy próbowali stanąć na nogi, padali z powrotem na ziemię.
Wtedy Jezus podszedł do nich i powiedział: Cierpicie, ponieważ Szatan i jego choroby nękają wasze ciała. Ale nie obawiajcie się, gdyż ich moc nad wami szybko się skończy. Gdyż Szatan jest jak choleryczny sąsiad który wszedł do domu swego sąsiada, kiedy ten był nieobecny, chcąc zabrać jego dobra do swojego domu. Ale ktoś powiedział temu drugiemu że jego wróg buszuje w jego domu, a on wrócił biegiem do swego domu. A gdy zły sąsiad, zebrawszy wszystko co mu się podobało zobaczył z dala wracającego w pośpiechu pana domu, bardzo się zezłościł że nie mógł wszystkiego zabrać ze sobą i zabrał się do łamania i psucia wszystkiego co tam było, aby zniszczyć wszystko. Tak że jeśli te rzeczy nie mogą być jego, to drugi też nie będzie miał nic. Ale natychmiast pan domu wkroczył, i zanim zły sąsiad dokończył dzieła, chwycił go i wyrzucił go z domu. Mówię wam prawdziwie, tak samo Szatan wszedł w wasze ciała które siedliskiem są Boga. I wziął on w swą moc wszystko co chciał ukraść: wasz oddech, waszą krew, waszą kość, wasze ciało, wasze wnętrzności, wasze oczy i wasze uszy. Ale poprzez wasze poszczenie i modlitwy, wezwaliście z powrotem pana waszego ciała i jego anioły. A teraz Szatan widzi że prawdziwy pan waszego ciała powraca, i że jest to koniec jego panowania. Dlatego też, w swej złości zbiera swe siły jeszcze raz, aby zniszczyć wasze ciała przed powrotem pana. To dlatego Szatan nęka was tak nieznośnie, gdyż czuje że jego koniec nadchodzi. Ale niech wasze serca nie drżą, gdyż wkrótce anioły Boga pojawią się, aby zamieszkać ponownie w ich siedzibach i przeznaczyć je ponownie na świątynie Boga. A oni złapią Szatana i wyrzucą go z waszych ciał z wszystkimi jego chorobami i wszystkimi nieczystościami. I szczęśliwi będziecie, gdyż otrzymacie nagrodę za waszą wytrwałość i nigdy nie zobaczycie choroby.
A był tam pomiędzy chorymi jeden, który bardziej był nękany przez Szatana niż wszyscy inni. A jego ciało wychudłe było jak szkielet, a jego skóra żółta jak opadający liść. Był już tak słaby że nie mógł nawet z pomocą swych rąk doczołgać się do Jezusa i krzyknął tylko do niego z dala: Mistrzu, zmiłuj się nade mną, gdyż nigdy człowiek nie cierpiał, nawet od początku świata, jak ja cierpię. Wiem, że rzeczywiście jesteś wysłany przez Boga, i wiem że jeśli zechcesz, możesz natychmiast wygnać Szatana z mego ciała. Czyż anioły Boga nie słuchają posłańca Boga? Przyjdź Mistrzu, i wygnaj Szatana ze mnie teraz, gdyż szaleje gniewnie we mnie i nie do zniesienia jest moja udręka.
A Jezus odpowiedział mu: Szatan nęka cię tak bardzo ponieważ pościłeś już wiele dni, i nie oddajesz mu daniny. Nie karmisz go wszystkimi obrzydliwościami którymi dotychczas zanieczyszczałeś świątynię swego ducha. Ty nękasz Szatana głodem, a on w swym gniewie nęka cię również. Nie obawiaj się, gdyż mówię ci, Szatan zostanie zniszczony zanim twoje ciało zostanie zniszczone; gdyż dopóki pościsz i modlisz się, anioły Boga chronią twe ciało, tak że moc Szatana nie może cię zniszczyć. A gniew Szatana jest bezsilny przeciw aniołom Boga.
Wtedy wszyscy oni przyszli do Jezusa i z głośnym płaczem błagali go, mówiąc: Mistrzu, zlituj się nad nim, gdyż on cierpi bardziej niż my wszyscy, i jeśli nie wygnasz Szatana z niego natychmiast, boimy się, że nie dożyje do jutra.
A Jezus odpowiedział im: Wielka jest wasza wiara. Niech stanie się zgodnie z waszą wiarą, a zobaczycie wkrótce, twarzą w twarz, straszne oblicze Szatana, i moc Syna Człowieczego. Gdyż wypędzę z ciebie potężnego Szatana mocą niewinnej owieczki bożej, najsłabszej istoty Pana. Gdyż święty duch Boga czyni najsłabszego silniejszym od najsilniejszego.
A Jezus wydoił owcę która pasła się na trawie. I wylał mleko na piasek rozgrzany przez słońce, mówiąc: Patrzcie, moc anioła wody wstąpiła w to mleko. A teraz moc anioła słonecznego blasku przeniknie je również.
A mleko stało się gorące przez siłę słońca.
A teraz anioły wody i słońca połączą się z aniołem powietrza.
A oto, opar gorącego mleka zaczął powoli unosić się w powietrze.
Chodź i wdychaj ustami moc aniołów wody, słonecznego blasku i powietrza, tak aby wniknęła ona w twe ciało i wypędziła z ciebie Szatana.

A chory człowiek którego nękał Szatan wdychał w siebie, głęboko, wznoszący się białawy opar.
Szatan opuści twe ciało najkrótszą drogą, gdyż przez trzy dni głoduje i nie znajduje w tobie pożywienia. Wyjdzie z ciebie aby zaspokoić swój głód gorącym parującym mlekiem, gdyż pokarm ten znajduje aprobatę w jego oczach. Poczuje jego zapach, i nie będzie zdolny oprzeć się głodowi, który nękał go już trzy dni. Ale Syn Człowieczy zniszczy jego ciało, tak że nie będzie mógł nękać już nikogo więcej.
Wtedy ciałem chorego człowieka wstrząsnęły dreszcze i otworzył usta jakby miał wymiotować, ale nie mógł. I próbował nabrać powietrza, gdyż jego oddech był wyczerpany. I zemdlał w ramionach Jezusa.
Teraz Szatan opuszcza jego ciało. Spójrzcie na niego. I Jezus wskazał na otwarte usta chorego człowieka.
A wtedy wszyscy zobaczyli w zdumieniu i przerażeniu że Szatan wychodzi z jego ust w postaci obrzydliwego robaka, prosto w kierunku dymiącego mleka. Wtedy Jezus wziął w swoje ręce dwa ostre kamienie i zgniótł głowę Szatana, i wyciągnął z chorego człowieka całe ciało potwora które było nieomal tak długie jak ten człowiek. Kiedy ten obrzydliwy robak wyszedł z gardła chorego człowieka, odzyskał on natychmiast oddech, a potem wszystkie jego bóle ustały. A reszta patrzyła w przerażeniu na obrzydliwe ciało Szatana.
Widzisz, jak obrzydliwe zwierzę nosiłeś i karmiłeś w swym ciele przez długie lata. Wypędziłem je z ciebie i zabiłem, tak że już nigdy nie będzie cię nękać. Podziękuj Bogu że jego aniołowie uczynili cię wolnym, i nie grzesz więcej, aby Szatan nie powrócił do ciebie ponownie. Niech twe ciało będzie odtąd świątynią poświęconą twemu Bogowi.
A wszyscy oni zdumieni byli jego słowami i jego mocą. I powiedzieli: Mistrzu, rzeczywiście jesteś posłańcem Boga, i znasz wszystkie tajemnice.
A wy, odpowiedział Jezus, bądźcie prawdziwymi Synami Boga, abyście wy również mogli mieć w sobie jego moc i wiedzę wszystkich sekretów. Gdyż mądrość i moc mogą przyjść tylko z umiłowania Boga. Kochajcie zatem waszego Niebiańskiego Ojca i waszą Ziemską Matkę całym waszym sercem i duszą. I służcie im, aby ich anioły mogły również wam służyć. Niech wszystkie wasze czyny poświęcone będą Bogu. I nie karmcie Szatana, gdyż zapłatą za grzech jest śmierć. Ale w Bogu leży nagroda dobrych, jego miłość, którą jest wiedza i moc życia wiecznego.
A wszyscy oni uklękli aby podziękować Bogu za jego miłość.
A Jezus odszedł, mówiąc: Przyjdę znowu, do wszystkich którzy wytrwają w poście i modlitwie do siódmego dnia. Pokój niech będzie z wami.

A chory człowiek z którego Jezus wypędził Szatana wstał, gdyż siła życia powróciła do niego. Odetchnął głęboko, a z jego oczu zniknęła mgła, gdyż cały ból opuścił go. I rzucił się na ziemię, gdzie stał Jezus i pocałował ślad jego stopy i zapłakał.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s