Demoniczne królestwo, wpływy i władza Panów Ciemności cz. III

A oto i drugie przykazanie Boże: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby, ani ładnego obrazu czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemię. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan (JHWH), Bóg (Elohim) twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, a okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań” (Ex 20,4-6).

 
„Bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.” – List do Efezjan 6:12. Z drugiego przykazania biblijnego Dekalogu wynika, że skutki zła trwają w pokoleniach znacznie krócej niż skutki dobra, zatem demoniczne oddziaływania sił zła na ludzkość muszą być ogromne, skoro tyle jest cierpienia, bólu i niegodziwości. Oto jak poznać subtelności, których nie widać gołym okiem, takich jak wpływ ciemności na ludzi. Demony żywią się energią życiową, stąd przy przywołaniach czy paktach z demonami występuje krew, która jak wiadomo posiada w sobie energię jednak tylko przez pewien czas gdyż potem ulatnia się ona z niej, a demon potrzebuje zaproszenia. Atak mentalny to jedno, a drugie to wejście do czyjegoś ciała przez demona. Ludzie słabi, podatni, często zapraszają demony nieświadomie; ludzie o silniejszej psychice którzy potrafią stawiać tarcze i mury mentalne i nie są również łatwym kąskiem dla „wampirów” są trudniejszym zadaniem dla demona, gdyż musi on uzyskać zaproszenie. Wejście z nim w bój oznacza porażkę bo jak długo będziecie w stanie toczyć walkę, jednak ludzie silni często również mają jeden mankament, naturę buntownika i zbytnią pewność siebie, dają się sprowokować i tutaj przychodzi ich porażka. Podobną taką porażką są wszystkie osoby, którym się wydaje, że demonów nie ma, a jak są to są to tylko energie czy tam archetypy w umyśle czy nieświadomości.

 
Ci ludzie którzy są z natury spokojni mają inne słabe punkty, a demon będzie ich szukał i wykorzysta je aby dostać się do ich świadomości. Im więcej będziemy o nim myśleć tym bliżej będzie do zawładnięcia nami, ale trzeba wiedzieć jak się bronić przez siłami zła i przed niegodziwymi ludźmi służącymi demonom. Ataki demonów są po to, żeby zdobyć pokarm, bo demony karmią się emocjami. Jest to dobre dla wampirów lubiących krew i energię, a przecież istnieją także demony które są silniejszymi jednostkami i potrzebują energii życiowej, prany (qi, chi, ki, mana) w czystej postaci, doprowadzając do różnych stanów które często kończą się samobójstwami albo zabójstwami, okaleczeniami, uzależnieniami narkotycznymi, tatuażami i innymi formami czynów w trakcie których dochodzi do dużego uwolnienia energii życiowej w eter co je pożywi bo szybko ją całą wychwycą. Najprostszą formą obrony jest tutaj unikanie demona, bo po co wchodzić w paszcze lwa.

 
Ludzie dokonujący samookaleczeń, ludzie upuszczający swoją krew, mordercy, rzeźnicy, myśliwi, żołnierze na wojnie – wszyscy oni w jakimś stopniu pomagają w karmieniu demonów. Dlatego należy jak najrzadziej przelewać cudzą krew tak ludzką jak i zwierzęcą. Zakaz spożywania krwi i produktów z krwią jest jednym ze szczególnych, które uwalniają ludzi od demonów wampirycznych, bo w swej istocie wszystkie demony to wampiry, pasożyty, jednak niektóre są bardziej prymitywne, a niektóre bardziej subtelne.

 
Jedne demony żywią się energią z przelanej czy tylko upuszczonej krwi mieszkając w pobliżu rzeźni czy miejsc kaźni i mordu, a inne żywią się chętniej cudzym cierpieniem i udręczeniem. Istnieją także demony żywiące się energią cierpienia dzieci albo kobiet. Demony katolickie przykładowo czerpią siłę życiową z cierpienia dzieci molestowanych seksualnie na parafiach i w zakrystiach, a inne z poniżania i krzywdzenia kobiet. Takie są diety demonów, a plebania czy zakrystia skalana niegodziwym seksem z dziećmi rzuca czarny cień na cały kościół i parafię, które stają się siedzibą Władców Ciemności i Mroku, i zła wszelkiego. Budda nauczając ścieżki uwolnienia od cierpienia pozbawiał pokarmu całą klasę demonów żadnych wchłaniania energii bólu i cierpienia milionów ludzi. Demony Watykanu od wieków lubią także energię cierpienia kobiet palonych żywcem w płomieniach ognia.

 
Kiedy światło żywej duszy przygasa, Anioły Mroku czyli demony zaczynają rządzić w naszym życiu i rozpoczynają walkę o naszą duszę, walkę o naszą Jaźń (Atman). Zawsze w życiu człowieka istniały siły Dobrego i Złego. Dobra siła strzeże nas, natomiast zła siła poddaje nas nieraz ciężkim próbom i pokusom, pobudza do odrzucenia Światła i Dobra. I kiedy pod koniec życia Światłość zapanuje nad mrokiem, dusza człowieka odchodzi do jasności, jeśli zaś przeważy Mrok, dusza zostaje strącona w otchłań wędrując do jeszcze niższych światów niż ten ziemski padół. W każdej minucie życia wewnątrz nas toczy się walka dobra ze złem. Człowiek ma trochę wolnej woli i sam decyduje, jakie siły przeważą.

 
Możesz użyć obelg i wyzwisk, działać pod wpływem nienawiści, żądzy zemsty, żądzy pieniędzy, z chęci wygody, cierpienia lub lenistwa. Kiedy opanowała Cię wściekłość, lęk, poczucie winy lub jesteś osobą wyniosłą i zarozumiałą, wiedz, że upadłe demony Mroku są blisko Ciebie. Kiedy kłamiesz, oszukujesz lub zdradzasz, upadłe Anioły Mroku żywią się tymi niskimi stanami emocjonalnymi. Kiedy plotkujesz lub okazujesz skąpstwo albo owładnięcie żądzą cielesną, wtedy niskie wibracje tych myśli lub czynów przywołują upadłe Anioły Mroku. Na takie niskie pobudki, tylko czekają Anioły Mroku, aby pojmać człowieka w swe mroczne sieci.

 
Upadłe Anioły Mroku zastraszają ludzi, zaślepiają, igrają z ludzkimi emocjami i odżywiają się ludzką niedoskonałością i ludzką energią. Kiedy poczujesz nagły ubytek energii, ucisk w okolicach żołądka czy śledziony lub owładną Tobą negatywne odczucia lub myśli, możesz pomyśleć, że upadłe Anioły Mroku rozpoczęły swoje działanie i wywieranie wpływu. I nie jest ważne czy tego chcesz, czy nie, one są blisko i cieszą się z twoich potknięć. Siły mroku możesz też odczuć swoimi zmysłami: np. nagle czujesz odór ścieków, śmieci lub nawozu. Usłyszysz dziwne odgłosy, fałszywe tony. Także odczujesz niechęć mistrzów duchowych ze Wschodu Możesz na moment zobaczyć ciemne pole lub ciemność przed oczami, nabrać awersji czy żalu do Boga lub Mistrza Światła.

 
Kiedy takie będziesz mieć jakieś mroczne odczucia, Ratuj się! Przystań na moment w swym działaniu, przywołaj Światło Boże, otocz się Światłem, proś Anioła Stróża o pomoc, wzywaj pomocy innych Aniołów i Archaniołów, bo Anioły Mroku nie znoszą Światła, obecności Elohim Boga, Oświeconych Mistrzów Duchowych, Guru i miłosierdzia. Módl się ze szczerego serca, a otoczy Cię ochronna energia Aniołów i Archaniołów, Mistrzów i Świętych Boga Żywego.

 
Post na wodzie i modlitwy oraz medytacje o uwolnienie od sił zła i demonów to niezawodne środki przeciwko wpływowi demonów i czarcim zakusom – środki znane we wszystkich wielkich religiach objawionych przez Boga, choć z czasem także wypaczanych przez demoniczne istoty korumpujące i rozkładające na ziemi wszystko co prowadzi ku Światłu i Oświeceniu, ku Zbawieniu, ku Wyzwoleniu, ku Królestwu Bożemu. Wedle Biblii, człowiek, który jest lub chce być doskonałym obrazem Elohim Boga musi odżywiać się pokarmem danym przez Elohim Boga, a są to ziarna zbóż i owoce drzew, miód pszczół oraz mleko zwierząt takich jak owce, kozy czy krowy.
Z wielu medytacji i kontemplacji antydemonicznych należy polecić wszelkie medytacje ze Światłem, w Świetle i przez Światło. Od kontemplacji promieni światła świtu i wschodzącego słońca, po głębokie wizualizacje Światła Bożego płynącego z postaci Aniołów Boga, Mesjasza, Proroków, Awatarów czy autentycznych Świętych Bożych. Należy pamiętać, że demony, siły ciemności i mroku są wrogami medytacji Światła i wrogami medytacji w ogóle.

 
Mroczny pokarm mięsny i krwisty jest lubiany przez demoniczną część ludzkości, ale niestety powoduje on zgubne mutacje w kodzie genetycznym i służy głównie do tworzenia nowych pokoleń ludzi-demonów i wampirów potocznie zwanych także demonami wojny, niegodziwości i występku. Naprawa człowieka polega na powrocie do rajskiego sposobu odżywiania, który jest generalnie pokarmem roślinnym opartym o zboża i owoce z dodatkiem miodu i mleka. W Indii taka dieta nazywana jest dietą jogina i służy naprawieniu człowieka tak, aby zbudował ciało (kaya) w którym możliwe będzie podążanie ku doskonałości, a w końcu Oświecenie i Zbawienie. Dieta ta odbuduje uszkodzone genetycznie ciało człowieka, ale pod warunkiem, że odnawiający się człowiek będzie podążał ścieżką rozwoju duchowego nakreśloną przez Boga i Jego niebiańskich posłańców zwanych przez religie dane ludzkości awadhutami, natchnionymi, świętymi, prorokami, mistrzami lub awatarami.

 
Kiedy wbrew ludzkim rozproszeniom i – używając języka Ojców pustyni – pokusom demonów zaczyna się człowiek modlić, one przeszkadzają mu w jego wołaniu do Elohim Boga czy Brahmana. „Ilekroć demony wiedzą, że jesteś gotów modlić się naprawdę gorliwie, podsuwają ci myśli o różnych niby koniecznych rzeczach i co chwilę przypominają o nich, poruszając umysł tak, aby ich szukał. Kiedy zaś umysł staje do modlitwy, przywołują mu w pamięci te poszukiwane i wspomniane sprawy, aby rozproszony pragnieniem ich poznania utracił owocną modlitwę”. Jakże prawdziwe są te słowa Ewagriusza. Prawdziwe także w odniesieniu do medytacji, kontemplacji czy recytacji mantramów.

 
Potwierdzenie mądrości abba Agatona znajdujemy u Ewagriusza z Pontu: „Walka między duchami nieczystymi nie toczy się o nic innego, jak tylko o duchową modlitwę. Dla tych bowiem duchów jest ona wielce nieprzyjazna i bardzo uciążliwa, a dla nas zbawienna i bardzo pokrzepiająca”. Kiedy zaprzestajemy szczerej duchowej modlitwy i kontemplacji, wszystko w naszym życiu duchowym staje i stopniowo upada. Życie duchowe nie istnieje bowiem bez modlitwy i medytacji, bez mantramów. Kryzys poszukiwań duchowych, wiary, ścieżki, kapłaństwa, życia zakonnego czy rodzinnego ma często swoje źródło w zaniedbaniu modlitwy i kontemplacji, a także w zaniedbywaniu egzorcyzmów usuwających złe duchy z okolicy.

 
Demony czyli złe duchy, upadłe anioły, kuszą ludzi na modlitwie czy medytacji, ze szczególnym upodobaniem przywołując w ludzkiej wyobraźni i pamięci „postać tego, kto ich skrzywdził”. Ma on moc skierować przeciwko człowiekowi wszystko to, co w jego życiu nie zostało jeszcze powierzone Elohim Bogu i co zachowaliśmy dla siebie; zarówno nasze sukcesy i zwycięstwa, jak i klęski czy upadki. Trudne doświadczenia przeszłości przeszkadzają praktykującym na modlitwie tylko wtedy, gdy nie powierzyli ich jeszcze całkowicie Elohim Bogu, JHWH czyli Brahmanowi – wedle nauk Wschodu.
Potwierdza to wszystko życiowe doświadczenie praktykujących – szczególną przeszkodą na modlitwie czy w czasie medytacji bywa nieuleczone jeszcze poczucie krzywdy, dawnego bólu i cierpienia. Ujawnia się ono w przypominanym sobie „w obrazie krzywdziciela”. Poczucie krzywdy bywa istną trucizną każdego życia duchowego, kontemplacji i modlitwy. I nie chodzi tu jedynie o wielkie krzywdy doznane w okresie dzieciństwa czy dorastania. Częściej chodzi może raczej o pozornie małe nieporozumienia i odczucie bycia wykorzystanym lub manipulowanym, o w sumie drobne razy czy skrzywdzenia. Mamy nieraz wrażenie, że ktoś nadużywa naszej cierpliwości, dobroci, wysiłku, czasu, gościnności. Kiedy tego typu drobne sytuacje często się powtarzają, wtedy łatwo zamieszkuje w człowieku demon skrzywdzenia, krzywdy i żądzy zemsty.
Wiele osób, które nie miały doświadczeń z niewidzialnym złem, nawet w formie koszmarnego snu, nie wierzy w istnienie demonów, a tacy, którzy byli nękani przez koszmarne sny raczej przychylają się do tezy, że tak zwane ataki demonów czy diabłów, panów lub dam w czerni, to tylko senne widziadła które są bardzo męczącymi i realistycznymi snami. Istnieją też sny silnie przeżywane na jawie, chociażby u ludzi, którzy zbyt mało śpią, a zbyt dużo pracują i są po prostu przemęczeni. Nie umniejsza to przeżywanej grozy, tym bardziej jak nie ma żadnej wyraźnej granicy między snem a jawą w doświadczeniu mistycznym. Gorzej jak po takich snach mamy sińce lub skaleczenia, ugryzienia albo inne ślady walki.
Takie wspomnienia z doświadczeń z koszmarnie złymi bestiami, istotami niewidzialnymi miewał znany katolicki mistyk i stygmatyk Ojciec Pio. W małym pokoiku w domu przy via Santa Maria degli Anieli (ulicy Marii od Aniołów) panował mrok i na wyciągnięcie ręki nie było nic widać, ale oni poruszali się tak, jakby byli u siebie. Zbliżyli się do łóżka, w którym spał Ojciec Pio. Tłum złych postaci, ciemniejszy niż otaczająca ciemność, stłoczył się nad jego głową. Zaczęli coś szeptać mu na ucho, obiecywać, przekonywać, perswadować. Po chwili zakonnik zerwał się z posłania. Nie był zaskoczony ani przerażony, znali się przecież od wielu lat.
Powitał swych nocnych gości jak zawsze wylewnie, czyli złajał ich głośno, a trzeba przyznać, że nie przebierał w słowach, co jest typowe dla mistyków i świętych. Oni natomiast, widząc, że ich subtelna taktyka perswazji zawiodła, wrócili do starych i dobrze sprawdzonych metod. Część z nich rzuciła się na Świętego Pio, obaliła go na ziemię i zaczęła się nad nim pastwić, w tym czasie pozostali demolowali celę zakonnika. W powietrzu latały książki, poduszki i krzesła, a nieznajomi wyli z radości, złorzeczyli, kpili i naśmiewali się ze swej ofiary. Tak potrafią poszaleć demony nad osobą, która wstępuje na ścieżkę ku świętości i jedności z Bogiem. Nad ranem kiedy wszystkie odgłosy ucichły do pokoiku weszła Giuseppa, matka zakonnika. Przychodziła zawsze o tej samej porze, sprawdzić czy jej ukochany syn jeszcze żyje. Ojciec Pio leżał na ziemi, pobity i zakrwawiony, wśród nieopisanego bałaganu. Matka pomogła mu położyć się do łóżka, chociaż płakała, a on próbował ją pocieszyć. Prosił, żeby się nie martwiła, chciał ją przekonać, że być może już więcej się nie pojawią. Zapewne sam bardzo chciał w to wierzyć, przypuszczał jednak, że przyjdą następnej nocy. I nie pomylił się ani razu.

 
Ojciec Pio mówił o demonach piekielnych per „złoczyńcy”, „dzikie bestie”, „szkaradne gęby”, o ich szefie Szatanie wyrażał się równie fantazyjnie, nazywał go „nicponiem”, „brodaczem”, „bydlakiem”, „brodatym zbójem”. Tam skąd demony pochodzą nikt nie śmiałby nazywać ich w ten sposób, albowiem byli przecież synami piekieł, demonami, dawnymi, acz upadłymi aniołami, a ich przywódcy nie był jakimiś tam nicponiami, ale Szatanem i Lucyferem, tymi, którzy przeciwstawiali się Elohim Bogu JHWH i doprowadzili do upadku człowieka. Patrząc jednak na sposoby ich działania, to zamiłowanie do tytułomanii wydaje się co najmniej przesadzone.

 
Być może rację miał C. S. Lewis pisząc w swoich „Listach starego diabła do młodego”, że w piekle zapanował kryzys kadrowy. Dawni wyrafinowani kusiciele, mistrzowie intryg, stali się zwykłymi rzezimieszkami, bandziorami. Obecnie nic im już nie wychodzi tak dobrze, jak solidne mordobicie i tortury, więc biją. Lucyfer najpierw zmusza do rezygnacji z Duchowej Drogi obietnicami, perswazją i pięknymi pokusami, a jeśli temu osoba praktykująca Mistyczną Drogę nie ulegnie, wtedy Lucek zaczyna stosować brutalne metody perswazji, groźby i tortury, pobicia, zupełnie jak katolicka inkwizycja, gestapo czy bezpieka. Lucyfer zmusza ludzi do rezygnacji z Duchowej Drogi, nauki u mistrza czy guru tworząc rozmaite miraże, kusząc i mamiąc także poprzez osoby bliskie, które nie akceptują duchowej podróży do Niebios, ascezy czy medytacji.

 
Wszystko, co Elohim Bóg stwarza, jest dobre. Zło ma swoje źródło w złej woli stworzeń. Taka zła wola ujawniła się w części istot duchowych. Szatan czyli diabeł, Azazel, Belzebub czy Lucyfer, i inne demony są upadłymi aniołami, byłymi aniołami, którzy w sposób wolny odrzucili służbę Elohim Bogu i Jego zamysłowi. Ich wybór przeciw Elohim Bogu jest ostateczny. Usiłują oni przyłączyć człowieka do swego buntu przeciw Elohim Bogu, usiłują powiększyć imperium swoich mrocznych wpływów. W podobnej sytuacji są byli uczniowie czy wielbiciele wielkich mistrzów, świętych i awatarów posłanych na ziemię przez Boga. Zatem takimi demonami stają się wszyscy co odrzucili przykładowo Sathya Sai Babę, Sivanandę czy Vivekanandę. Tajemnica wolności ujawnia się w tym, że nawet przy wielkiej inteligencji – takiej, jaką odznaczają się istoty duchowe – może się ktoś opowiedzieć po stronie zła. Tak stało się z częścią aniołów i bóstw, do których zaliczał się Szatan, Lucyfer, Belzebub, Azazel i inne Asmodeusze czyli Jaszczury, plemię żmijowe, węże starodawne, w tym bękarty demonicy Lilith. Diabeł bowiem i inne aktualnie złe duchy zostały stworzone przez Elohim Boga jako dobre z natury, jednak same uczyniły się złymi i niegodziwymi z powodu sprzeciwu wobec swemu Stwórcy.

 
Biblijna Księga Rodzaju poucza, że ulubioną metodą atakowania człowieka przez Szatana jest posługiwanie się przez niego ludźmi, do których mamy zaufanie. Kimś takim była dla Adama jego żona Ewa (Chawa), którą on bardzo kochał i darzył zaufaniem. Dlatego z łatwością przyjął jej namowę do okazania Elohim Bogu JHWH nieposłuszeństwa. Genetyka dowiodła, że ludzkość pochodzi od Siedmiu Matek, zatem Ewa z Biblii to przyczyna skalania tylko dla 1/7 osób rodzaju ludzkiego. Podobnym sposobem usiłował Szatan odwieźć także Joszua, Jezusa Chrystusa od wypełnienia zbawczej misji. Przez niby dobrego apostoła Piotra próbował przekonać Go, że nie powinien iść pokorną i pełną miłości drogą cierpienia i krzyża jaką sam wybrał. Dlatego też Piotr Kefas zwany Szymonem spotkał się z ostrą naganą Jezusa, który powiedział do niego: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” (Mt 16,23). Trzeba rozpoznawać kiedy przez bardzo nam bliskie osoby subtelnie działają złe duchy, aby nas odwodzić od duchowej Drogi i od Światła. Bardzo wiele osób jest silnie kuszonych, odwodzonych od podążania Duchową Drogą przez osoby sobie najbliższe, w rodzinie, przez męża czy żonę, przez dzieci, braci, siostry, teściów lub własnych rodziców.

 
W fakcie, że Szatan Diabeł został ukazany w Księdze Rodzaju jako zły smok, wąż czyli rodzaj asmodeusza, zawarte jest jeszcze jedno pouczenie o taktyce szatanów czy asmodeuszy, złych jaszczurów, którą jest ukrywanie się. Wąż starodawny czyli jaszczur – choć może uśmiercić swoim jadem, udusić, a nawet połknąć swoją ofiarę – ławo się ukrywa. Pełza bezszelestnie po ziemi i ze względu na swój kształt i barwę często nie jest zauważany. Coś podobnego czynią źli, szatani atakujący człowieka: oni często się ukrywają, przekonując swoje przyszłe ofiary o tym, że nie istnieją, że są tylko tworem ludzkiej wyobraźni, jakąś personifikacją zła lub naturalnych zagrożeń człowieka albo archetypem w psychice. To pozwala im skutecznie atakować tych, którzy nie wierzą w ich istnienie i pokusy. Ludzie tacy czynią siebie bezbronnymi wobec ataków sił zła, gdyż w walce ze mrocznym złem nie widzą potrzeby szukania Bożej pomocy, korzystania ze środków nadprzyrodzonych, takich jak: medytacje Światła, przebaczenie, pojednanie, modlitwa, posty na wodzie czy ofiarowanie siebie Bogu Jedynemu i Najwyższemu.

 
Mistycy i wszelkiej maści duchowi podróżnicy wędrujący ku Boskiemu Światłu muszą być odważni i wytrzymali, aby znieść trudy drogi do świętości. W świecie ziemskim, gdzie siły ciemności mają takie duże wpływy i panowanie trzeba hartu ducha i ciała, aby osiągnąć Oświecenie i Zbawienie. Panowie Ciemności pewnie użyją każdego sposobu, aby odwieść Pielgrzyma od jego celu, od Elohim Boga, od Brahmana czy jakiegoś Bóstwa Światłości. Dużo więcej niż tutaj napisano można dowiedzieć się w czasie spotkań z autentycznymi mistrzami duchowymi i przewodnikami życia jacy przybywają do nas inkarnowani w ludzkich ciałach z Krainy Światła.

 

Biuletyn Ezoteryczny Hridaya Nr 103 © Copyright by Master L.M.B.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s